Z Marysią Galbraith spotkaliśmy się przypadkiem podczas jednego z jej pobytów w Polsce. Jeśli dobrze pamiętam to któregoś popołudnia zadzwoniła do mnie przedstawiając się i proponując spotkanie. Okazało się, że jest profesorem nadzwyczajnym (Associate Professor) na The University of Alabama i zajmuje się antropologią kultury. Chciała spytać o żydowskie dziedzictwo kulturowe Sanoka i okolic. Pomyślałem, że może się rozczarować bo dopiero gromadzę wiedzę na ten temat, ale że każde takie spotkanie jest wartościowe przeto zgodziłem się chętnie.

Marysia okazała się niezwykle ciepłą i otwartą osobą na dodatek świetnie mówiąca po polsku, co uratowało moją angielszczyznę przed kompromitacją. Zbierała wówczas informacje i relacje osób zajmujących się lokalnie dziedzictwem żydowskiej kultury i jakimś cudem trafiła na mnie. Rozmowa toczyła się długo i co chwilę zbaczaliśmy na dodatkowe tory. Nie dało się inaczej, kiedy jest zbyt wiele tematów do poruszenia i jedno popołudnie na rozmowę. Moja rozmówczyni, odwiedzająca regularnie Polskę, była ciekawa jakie pozostałości materialne kultury żydowskiej znajdują się w naszych stronach i jaki jest ich odbiór przez miejscowych i przyjezdnych. Była ciekawa czego najczęściej szukają goście, jeśli pytają o żydowskie miejsca. Kim są? Co sprawia, że kierują się akurat w te a nie inne strony? W miarę możliwości starałem się jej odpowiedzieć i opowiedzieć to, o czym wiem z własnych spotkań z turystami czy osobami poszukującymi swoich korzeni w Sanoku i okolicy. W zamian podzieliła się jej obserwacjami. Zauważyła, że kiedyś kultura czy szerzej obecność Żydów w przeszłości małych społeczności była pewnego rodzaju tabu. Teraz według niej stopniowo się to zmienia. Od słowa do słowa doszliśmy do inicjatywy rabina Edwarda Boraza i Dartmouth College Hillel, dzięki którym w ciągu ostatnich lat kilkakrotnie studenci z tej jednej z najlepszych amerykańskich uczelni przyjeżdżają do Polski pracować na żydowskich cmentarzach w południowo-wschodnim zakątku naszego kraju. Gdzie jest to konieczne oczyszczają teren z roślinności a następnie dokonują inwentaryzacji zachowanych nagrobków, które rabin tłumaczy na angielski i umieszcza na stronie internetowej Project Preservation. Dzięki temu do Sanoka i innych miejscowości trafiają ludzie, którzy wcześniej nie mieli pojęcia, że zachowało się miejsce pochówku kogoś z ich przodków. Sam tego doświadczyłem tego, kiedy goście z Izraela pokazywali mi wydruk strony internetowej projektu. W 2010 roku przyjechali do Sanoka i przez tydzień pracowali na tutejszym cmentarzu. Pod opieką rabina usunęli część krzewów, oczyścili nagrobki i skopiowali znajdujące się na nich inskrypcje. Uzupełnili brakujące fragmenty ogrodzenia. Część macew, których nie można było przypisać konkretnym zmarłym, bo były zbyt małymi fragmentami dawnych nagrobków, utworzyła monument-mozaikę. Kamienie porozrzucane dotąd na terenie całego cmentarza ustawiono w pobliżu ogrodzenia na specjalnym fundamencie, by były bardziej odporne na upływ czasu a jednocześnie symbolizowały wszystkich pochowanych tu ludzi. Jakiś czas po wyjeździe Amerykanów pod bramą cmentarza ktoś położył kolejny kamień, zwracając go zmarłemu. To było bardzo znaczące wydarzenie. Zupełnie jakby cmentarz został przywrócony świadomości lokalnej społeczności, jako dom życia wiecznego – bet olam.

Małe fragmenty przeszłości zbierane pieczołowicie przez różnych ludzi tworzą układankę. Dzięki profesor Marysi i jej blogowi można poznać spojrzenie kogoś z boku na relacje polsko-żydowskie, na wspólnotę przeszłości kulturowej. Autorka jest cierpliwą zbieraczką opowieści, które za sprawą naukowego podejścia potrafi umieścić w szerszym kontekście historii. Rabin Boraz realizując micwę, jedną z najważniejszych bo skierowaną do tych, którzy odwdzięczyć się już nie mogą, dba o nagrobki żydowskie, a zarazem współtworzy projekt pomagający żywym odnaleźć siebie w relacji do przodków.

Niedawno na ogrodzeniu sanockiego cmentarza żydowskiego przy ul. Kiczury, dzięki Joannie Sarneckiej, zawisła tabliczka informująca o tym miejscu i możliwości otrzymania kluczy do bramy. Drobiazg, który zamknął cykl dotychczasowych prac związanych z tym miejscem.