W lipcu, sierpniu i wrześniu miałem okazję poprowadzić „spacery śladami sanockich Żydów”. Pierwszy z nich wiódł ulicami śródmieścia. „Zaglądaliśmy” wówczas do mijanych kamienic, poznając historie niektórych z nich. Drugi był opowieścią o nowym cmentarzu żydowskim przy Głogowej ale także związanych z miejscami wiecznego spoczynku i pogrzebami zwyczajach. Podczas trzeciego wreszcie odwiedziliśmy wnętrza żydowskich domów na terenie parku etnograficznego w sanockim Muzeum Budownictwa Ludowego. Sam pomysł spacerów wyszedł od Joanny Sarneckiej, mnie przypadło w udziale opracowanie scenariuszy i opowiadanie w ich trakcie. Patrząc na słuchających ludzi dostrzegłem, jak przed ich oczami odżywają postaci sprzed stu i więcej lat, przywoływane słowami prowadzącego. Zaciekawienie tamtych słuchaczy sprawiło, że powstał ten tekst.

Obecność Żydów w dziejach miasta

Szesnastowieczne źródła historyczne kilkakrotnie potwierdzają obecność w Sanoku jego żydowskich mieszkańców. Są to listy rzemieślników z 1514 r., rejestry podatkowe z 1567 i wreszcie informacja o zamieszkiwaniu aż 17 żydowskich rodzin z 1570 r. W tym samym czasie na 42 miasta królewskie Rusi Czerwonej (a do takich zaliczał się Sanok) Żydzi mieszkali według różnych źródeł w 32 lub nawet w 35. Choć dzisiaj nie ma na to potwierdzenia można się domyślać, że już dużo wcześniej wyznawcy religii mojżeszowej trafiali do Sanoka na krócej lub dłużej. Pamiętajmy, że za czasów ruskich miasto było nazywane „bramą Węgier” i tędy, wzdłuż Sanu, prowadziła droga z Przemyśla na południe. A że kupcy żydowscy stanowili ważny składnik ówczesnej gospodarki trudno sobie wyobrazić, aby przynajmniej raz na jakiś czas nie zatrzymywali się oni w Sanoku. Wszak obecność Żydów w książęcym Przemyślu została stwierdzona już w XI w. Jest to zarazem chyba najstarsze świadectwo pobytu społeczności żydowskiej w Polsce.

Ale wróćmy do Sanoka. Wiele spośród miast królewskim otrzymywało przywilej de non tolerandis Judaeis, zakazujący Żydom osiedlania się na ich terenie. Był to element walki chrześcijańskiej ludności z konkurencją w rzemiośle i handlu. Czy tak było także w Sanoku nie wiemy. Wiemy za to, że na dzień 7 sierpnia 1676 r. przed sąd biskupi w Brzozowie zostali wezwani burmistrz i rajcy miasta oskarżeni o zgodę na nabywane przez Żydów domów a nadto na wykonywanie przez nich prac rzemieślniczych podczas uroczystych świąt, wyszynk napojów w niedzielę rano i w święta podczas nabożeństw oraz zezwalanie na ich przebywanie w ratuszu. Czyny te stały w sprzeczności z orzeczeniem trybunału piotrkowskiego w sprawie Żydów przebywających w Królestwie.

W dalszych latach rośnie liczba wiadomości o Sanoczanach religii mojżeszowej. Najstarsza z zachowanych ksiąg miejskich, pochodząca z lat 1685-97, wspomina o istnieniu gminy żydowskiej. Gmina taka musiała mieć swój cmentarz, łaźnię i synagogę. O murowanej synagodze mówi dokument wizytacji kościoła parafialnego dokonanej w 1719 r. A o rok późniejszy akt Augusta II potwierdza wcześniejsze przywileje na osiedlanie się, prowadzenie handlu, wykonywanie rzemiosł oraz budowę bożnicy. W przeciągu całego wieku XVIII również znajdujemy kolejne informacje o sanockich Żydach. A ich rosnąca liczba wpływa zarazem na systematyczny wzrost roli w gospodarce miasta, co w czasach autonomii galicyjskiej przyniosło im również udział we władzy politycznej. W 1869 r. na 3.463 mieszkańców 1.925 było Żydami, co stanowiło ponad 55 %. Do wybuchu II wojny światowej stosunek ten wahał się, a znaczącego jego zmiany następowały w momencie łączenia z Sanokiem sąsiednich gmin: Posady Sanockiej w 1910 i Olchowskiej w 1931 r. Jednak zawsze co najmniej jedna trzecia ludności miasta była żydowskiego pochodzenia.

Tabela 1 Liczba żydowskich mieszkańców Sanoka w latach 1870-1931

rok

mieszkańców ogółem

Żydów

%

1870

3.463

1.925

55,59

1880

5.121

2.129

41,57

1890

5.559

2.536

45,62

1900

6.365

3.072

48,26

1910

10.711

4.073

38,03

1921

9.638

4.067

42,19

1931

14.262

4.500

31,55

 

W dwudziestoleciu międzywojennym w skali całego kraju widoczny był trend malejącego odsetka ludności żydowskiej. Działo się tak na skutek malejącego stopniowo przyrostu naturalnego, którego jedną z przyczyn była pogarszająca się sytuacja ekonomiczna i wypływająca z niej w dużej części emigracja. Ostatni, najtragiczniejszy rozdział historii sanockich Żydów przyniosła ostatnia wojna. Ze społeczności, która w 1939 r. przekraczała 5 tysięcy osób ocalało zaledwie 10 %. W większości byli to Ci, którzy znaleźli się na ziemiach byłego Związku Radzieckiego.

Ślady żydowskiej obecności

Licząca 500 lat obecność Żydów w Sanoku nie mogła nie pozostawić po sobie znaczących śladów na mapie miasta. Wszyscy, lub przynajmniej większość z nas potrafi zlokalizować nowy żydowski cmentarz pomiędzy ul. Głogową i Kiczury. Niektórzy wskażą jeszcze położenie starego cmentarza przy ul. Jagiellońskiej, na tzw. okopisku. Ale już znacznie mniej osób wie o tym, że dzisiejsza architektura najstarszej części miasta wyglądała by zupełnie inaczej, gdyby nie mieszkańcy religii mojżeszowej.

Dzielnica żydowska w Sanoku mieściła się początkowo zapewne między starościńskim zamkiem a Rynkiem. Podobnie było w innych miastach, gdzie Izraelici osiedlali się w pobliżu siedziby władzy królewskiej stanowiącej dla nich ochronę od czasów przywileju kaliskiego, którego działanie na zajęte właśnie ziemie ruskie Kazimierz Wielki rozciągnął w 1367 r. Dlatego sercem duchowym i religijnym dzielnicy sanockich Żydów był fragment miasta pomiędzy dzisiejszymi ulicami Zamkową, Cerkiewną i Rynkiem. Do dzisiaj stoi tu mała synagoga chasydów sadogórskich [jeden z odłamów ruchu chasydzkich mistyków – AK], do której można dojść od ul. Zamkowej lub przez podwórko przy Rynku pod numerem 10. Cała dzielnica biedoty żydowskiej, zniszczona w trakcie i tuż po wojnie, to obszar pomiędzy ulicami Zamkową, Łazienną i Sobieskiego. To dlatego dzisiaj stoją tam bloki nie pasujące architekturą do sąsiednich budynków oraz rozciąga się ogródek jordanowski. Za to reprezentacyjne, więc najłatwiejsze do wskazania domy miejscowej elity żydowskiego społeczeństwa stawiane były już poza tradycyjnym „gettem” przy najbardziej nobilitujących ulicach. Tam budowali się Ramerowie, Osterjungowie, Regenbogenowie, Goldhammerowie, czy Weinerowie. I tak dzisiejsza Galeria Sanocka BWA oraz Centrum Informacji Turystycznej mają siedziby w kamienicy wiceburmistrza Artura Goldhammera. Przy ul. Franciszkańskiej, tuż przed furtą klasztoru, natrafimy na budynek Stowarzyszenia Rękodzielników „Jad Charucim” (Zręczna Dłoń), gdzie do niedawna swoje biura miała „Fundacja Karpacka”. Nad skrzyżowaniem ulic Kościuszki, 3 maja i Jagiellońskiej niezmiennie dominuje potężny gmach „Weinerówki” postawionej przez braci Icchaka i Herziga, jako symbol ich życiowego sukcesu. Jej fasadę zdobią symbole Handlu po prawej i Pracy po lewej stronie. Na samym szczycie widnieje inicjał nazwiska – litera „W”. Tuż obok przebudowana kamienica Ramerów, przejęta przez miasto jeszcze w drugiej połowie XIX w. mieściła niegdyś m. im Czytelnię mieszczańską, po której pomieszczenia „oddziedziczył” znacznie później klub „Górnik”. Ze znaczniejszych budowli warto wymienić choćby kamienicę Eichlów na rogu ul. Kościuszki i Mickiewicza, czy sąsiadujący z nią dom doktora Salomona Ramera (dzisiejszy bar „Smak”. Oczywiście to tylko niektóre warte wskazania miejsca, bo większość budynków z tamtego okresu w jakiś sposób wiąże się z sanockimi Żydami, którzy bądź byli ich właścicielami bądź jako przedsiębiorcy stawiali je, jak w przypadku siedziby Sądu Obwodowego przy ul. Kościuszki. Z pewnością każde z tych miejsc zasługuję na osobną opowieść.