Ostatnio znowu usłyszałem, że zdjęcia jedzenia są coraz popularniejsze. Coraz częściej ktoś o nie pyta. Nie mając jak dotąd wiele do czynienia z tego rodzaju obrazami przeszukałem szybko sztoki w poszukiwaniu tego modnego tematu… no i popróbować samemu. Wydaje się oczywiste, że chcąc pokazać swoją świetną restaurację właściciel zechce zrobić zdjęcia potrawom, z których jest dumny oraz sali, której gustowne wnętrze ma zachęcać do wejścia dalej i wybrania czegoś spośród bogatego menu.

 Zdjęcia w świetle naturalnym

Najbardziej oczywistym wydaje się ustawienie aparatu na statywie i robienie zdjęć z wykorzystaniem naturalnego światła jakie zastaniemy na miejscu. W takim wypadku nie ma się co zastanawiać czy można pstryknąć migawkę nie wywołując drgań sprzętu i lepiej od razu ustawiać samowyzwalacz albo podłączyć wężyk spustowy. Niby nic nadzwyczajnego, standard – prawda? Ciągle sobie przypominam żeby mi to nie uciekło, że ludzkie oko inaczej reaguje na światło niż obiektyw aparatu. Lepiej więc uniknąć przykrej niespodzianki i wyeliminować ją zanim o zepsuciu ujęcia dowiemy się po obejrzeniu efektów pracy na ekranie naszego komputera.

Zacznijmy od zdjęcia pojedynczego talerza. Najłatwiej ustawić go przy źródle dość mocnego ale rozproszonego światła, na przykład w pobliżu okna przesłoniętego firanką jeśli dzień jest bardzo słoneczny. W pochmurny jest to zbędne. To da nam ładne oświetlenie z przeciwnego kierunku niż stoi aparat [fotografia 1].1 Z tego co widziałem na stockach to jeden z częstszych sposobów oświetlania jedzenia. Żeby nasza potrawa nie była dwuwymiarowa, koniecznie trzeba ją doświetlić lekko czymś, co będzie odbijało światło zza okna. Można użyć blendy albo zwykłej białej kartki, ustawiając ją tak, żeby likwidowała zbyt mocne cienie od strony aparatu. Nadamy w ten sposób głębi i kolorów potrawie. A propos kolorów. Oczywiście musimy pamiętać, że zupełnie inaczej wygląda jedzenie wyciągnięte z lodówki niż świeżo przygotowane. To pierwsze wymaga różnych zabiegów rehabilitacyjnych, nadających mu ładny wygląd. Druga sprawa ustawienie balansu bieli. Rzecz niesłychanie ważna, niemal podstawowa. Większość aparatów ma odpowiednią funkcję wbudowaną (symbol W/B) i oznaczoną odpowiednimi obrazkami podpowiadającymi do jakich warunków oświetlenia nadają się określone parametry. Zakładam że aparat ma dobrze ustawiony balans bieli.

 

Zdjęcia z użyciem dodatkowego światła w tym problem z różnymi jego źródłami

Nie zawsze jest tak komfortowo, że wystarczy światło zastane. Często właśnie wręcz przeciwnie. Ja eksperymentowałem ze studyjnymi lampami błyskowymi wyposażonymi w żarówki o mocy 68Ws i parasolki [zdjęcie 2]. Kusi mnie i wiem, że ciekawe efekty daję światło stałe o odpowiedniej mocy. 2Którykolwiek ze sposobów doświetlania wybierzemy musi być przemyślany i co zrozumiałe przećwiczony po wielekroć przed właściwymi zdjęciami. Jak się przekonałem skakanie na głęboką wodę nie tylko w przypadku kąpieli może być niemiłe. Magiczne wręcz rzeczy ze światłem robi Wiesław Jurewicz. A skoro o świetle i jego figlach to mieszanka naturalnego, tego z lampy błyskowej i – jeśli zapomnieliśmy wyłączyć – stanowi prawdziwe wyzwanie, lepiej więc zawczasu rozejrzeć się dokoła zanim skupimy się na pstrykaniu.

Stylizacje

Na pewno, kiedy nasycimy się już fotografowaniem pojedynczych potraw, przyjdzie nam apetyt na zdjęcia wystylizowane [fotografia 3]. 3Chodzi o to, by móc jedną fotografią opowiedzieć coś znacznie więcej niż tylko pokazać zupę pomidorową. Nawet jeśli jest to zupa Campbell. Metodą prób i błędów będziemy dokładali dodatkowe elementy: sztućce, kwiaty, części zastawy, składniki potraw, żeby osiągnąć właściwy efekt – pokazanie charakteru miejsca czy opowiedzenie krótkiej historyjki o potrawie, którą fotografujemy. Skoro mamy pokazać swoimi zdjęciami świetną knajpkę powinni się w niej znaleźć ludzie. Wybór i zrobienie  dobrych zdjęć ze statystami to jednak całkiem inna historia.

Błędy

Najczęstsze błędy? Bez wątpienia jest to złe oświetlenie i nie zwracanie uwagi na drugi plan, na którym znajdują się elementy, jakich nie chcemy na naszych zdjęciach pokazywać i wydaje się nam że nie będą widoczne. Nawet jeśli pojawią się jako jasna plama w złym miejscu, to wystarczy żeby zburzyła ona cały pomysł. Aha i głębia ostrości. Robiąc zdjęcie koniecznie trzeba się zastanowić dokąd ma sięgać ostrość potraw (znowu kulinarne porównanie), a gdzie już wystarczy rozmycie detali na naszej fotografii.

Po napisaniu tego wszystkiego widzę, że więcej musze się nauczyć niż umiem, ale z pewnością będę chciał dalej próbował.