Niegdyś wydawało mi się, że robienie zdjęć ludziom nie będzie mnie interesowało. I rzeczywiście przez parę tysięcy klatek udało mi się skutecznie unikać tego tematu. Niepostrzeżenie jednak bliźni sami zaczęli się pojawiać na kadrach moich fotografii. Trudno wyobrazić sobie przecież zrobienie reportażu o rzemiośle bez rzemieślników albo wnętrze cerkwi podczas nabożeństwa pozbawione jego uczestników.

Szybko okazało się, że te postacie nie tylko nie przeszkadzają, ale przeciwnie bez nich kompozycja nie miałaby wyrazu. Sam nie wiedząc kiedy spostrzegłem, że takie nie pozowane zdjęcia mają właśnie ten wyraz autentyzmu, którego szukałem. Dzięki temu powstała cała seria rzemieślników przy pracy i sporo sesji podczas cerkiewnych nabożeństw.

Obserwując co dzieje się na stockach widziałem, jak dobrze „sprzedają się” młode kobiety i dzieci. Nie było wyjścia i zacząłem się zastanawiać nad takimi fotografiami. Skąd wziąć modelkę lub modela? Można popytać znajomych, którzy nie będą się krępowali aparatu. Można też zaczepić nieznajomą na ulicy i czasem przynosi to pożądany efekt. Na szczęście są też inne metody. Z pomocą przychodzi, jak często dzisiaj, Internet. Wystarczy wpisać hasło: modelka, zdjęcia za pozowanie itp. Bez kłopotu można znaleźć strony internetowe, na których znajdują się profile osób chcących pozować do fotografii. Ja korzystałem z Maxmodels i Flog. Ten pierwszy to bank portfolio modeli/modelek, fotografów, wizażystów i stylistów. Drugi to rodzaj bloga i forum dla fotografów, którzy chcą się pochwalić swoimi pracami. Okazuje się, że jest dość dużo osób, które pragną mieć zdjęcia w zamian za pozowanie, czyli używając angielskiego skrótu tfp (time for photo – czas za zdjęcia) poświęcają swój czas, żeby mieć ciekawe zdjęcia. Pozowanie do zdjęć zapewne daje sporo frajdy, jeśli się to lubi a nie jest jeszcze na tym etapie męczącą pracą. Nie roszczę sobie pretensji do znawstwa, piszę raczej o własnych doświadczeniach.

klaudia_bw

O ile są to zdjęcia w plenerze, czasem potrzeba użyć dodatkowego oświetlenie, albo po prostu czegoś, co odbije naturalne światło, żeby nasza modelka nie „wypadła blado”. Kiepskie oświetlenie może popsuć starania obu stron i trud stylizacji. Zatem warto je przemyśleć i przekonać się wcześniej, jakie efekty ono daje. Najłatwiej wyszukując coś na ten temat w dostępnych w Internecie poradnikach, bądź na stronach fotografów, którzy dzielą się własnym doświadczeniem. A potem próbowanie i próbowanie, i próbowanie. Odpowiednio dobrane światło działa cuda. Sami się o tym przekonacie. Nieodpowiednio dobrane zresztą także J. Przyznaję, że uczę się tego dość powoli, ale z czasem pewnie będzie lepiej. W sieci jest mnóstwo porad na ten temat.

Czy to sesja fotograficzna w plenerze, czy pozowanie do zdjęć we wnętrzu, wymaga zawsze dobrego zaplanowania tego, co i jak chce się zrobić. Lepiej wcześniej omówić z modelką strój, pomysły na zdjęcia, miejsce i różne „drobiazgi”, na przykład makijaż, uczesanie. Początkujący fotograf-mężczyzna może o tym po prostu nie pomyśleć i cały najlepszy pomysł spali na panewce. Sam tego doświadczyłem próbując zorganizować wszystko ad hoc. Nie tędy droga.

Kolejny etap to „postprodukcja”. Usuwanie niedoskonałości, które zawsze się wkradną. Na obiektywie trafią się różne pyłki czy plamki. Niekiedy też trzeba delikatnie poprawić coś w naświetleniu, choć jestem raczej przeciwnikiem nadmiernego ingerowania w zdjęcie po jego wykonaniu. Dużo lepiej jest zrobić wszystko, co tylko można, przed pstryknięciem. Solidne przejrzenie zdjęcia przed publikacją z pewnością jest obowiązkowe. Jeśli chcemy na nim zarabiać to warto też pomyśleć o retuszu. Klienci banków zdjęć są wymagający. Powoduje to oczywiście dodatkowy koszt, o ile nie wykonuje się go osobiście.

Dopiero po tych wszystkich zabiegach można wysłać fotografię do banków zdjęć i czekać na efekty naszej ciężkiej pracy.